2009-01-21Gazeta Drzewna: Wywiad z Prezesem Krzysztofem Pióro

Gazeta Drzewna lipiec/sierpień 2007 (nr 105/106)

Czy wyniki ekonomiczne Gametu w 2006 roku i w pierwszym półroczu 2007 satysfakcjonują właściciela- fundusz inwestycyjny, zainteresowany z natury rzeczy dochodami i zyskami? Czy można najogólniej te wyniki przedstawić?
Właścicielem Gametu jest firma Enterprise Investors, a dokładnie fundusz zarządzany przez tę firmę. Jest to ściśle prywatna firma inwestycyjna, która w lipcu 2005 roku dokonała wykupu firmy Gamet w ramach transakcji MBI, prowadzonej przeze mnie. Enterprise Investors co roku wyraża swoje uznanie podczas gali w Warszawie, podczas której rozdziela nominacje i nagrody Ventura w czterech kategoriach. W tym roku gala ta odbyła się 18 czerwca, a Gamet otrzymał dwie nominacje w kategoriach: najbardziej dynamiczna spółka, i manager roku, dla prezesa Gametu. To o czymś świadczy. Właściciel firmy może być zadowolony, ponieważ spółka zwiększyła sprzedaż ze 103 mln zł w 2005 roku do 127 mln zł w 2006 roku. W tym roku zamierzamy sprzedaż zwiększyć do 153 mln zł i z pewnością to osiągniemy, bo jak dotąd licząc rok do roku notujemy przyrost sprzedaży na poziomie 25%. Dodam też, że dla Enterprise Investors najważniejsze jest fundamentalne budowanie wartości spółki, nie tylko poprzez uzyskiwanie zysków, ale również poprzez wzrost jej profesjonalizmu w działaniu i jej pozycji na rynkach, na których sprzedaje.

W jakiej perspektywie czasowej firma branży akcesoriów meblowych, gdzie cały czas trzeba inwestować w nowe modele wyrobów, a produkcja jest raczej krótkoseryjna, może być atrakcyjna dla inwestorów finansowych?
Enterprise Investros nie jest spółką typową dla branży inwestorów finansowych,bowiem jest właścicielem aktywnym, który bardzo wspiera swoją spółkę. Te firmy z naszej branży mogą być postrzegane jako atrakcyjne dla inwestorów, które w sposób stabilny i długookresowy zwiększają swoją wartość poprzez wypracowywanie istotnej wartości dodanej. Dla mnie wartość firmy, to posiadanie zaufania klientów, zagwarantowanie im bezpieczeństwa dostaw w określonej perspektywie czasowej i stałość współpracy. Dlatego Gamet nie ściga się z konkurencją cenami produktów, ale ich jakością i niezawodnością dostaw. Tylko bowiem wtedy nie będziemy bać się chińskich wyrobów o niskiej cenie, ale też niskiej jakości, sprowadzanych przez niektóre firmy od przypadku do przypadku. Nasze akcesoria nie są najtańsze, ale nabywcy wiedzą, że płacą za ciekawe i modne wzornictwo, za ich niezawodność i gwarancje wieloletniej eksploatacji.

Czy Gamet w Toruniu jest dlatego atrakcyjny, że posiada fabrykę w Chinach, a wiadomo - wiodący producenci wszelakich dóbr liczą na dobre interesy na tamtejszym rynku?
Gamet sprzedał fabrykę w Chinach we wrześniu 2006 roku. Jej prowadzenie było dla nas bardzo absorbujące. Obecnie kontraktujemy produkcję w Chinach w kilku fabrykach, monitorując te fabryki w trakcie procesu produkcyjnego aż do końca procesu logistycznego. Uważamy, że takie rozwiązanie daje nam większą elastyczność. Główną produkcję jednak realizujemy w Polsce, w naszej nowej, supernowoczesnejfabryce. Uznaliśmy, że utrzymywanie produkcji w czterech fabrykach nie jest korzystne, więc prawie całą produkcję przenieśliśmy do nowoczesnego obiektu z nową automatyczną galwanizernią. Zdecydowaliśmy się jednak utrzymać zakład w Chełmży, zatrudniający 100 osób i wykonujący akcesoria ze stali i aluminium. Tam jest dobra, zżyta załoga, dobre wyposażenie, więc nie było sensu przenosić tej fabryki do Torunia.

Jakie są aktualne rynki zbytu produktów Gametu?
Gamet 60% swoich produktów sprzedaje w Polsce, a resztę eksportuje do bardzo wielu krajów, od Rosji po Niemcy. W Niemczech sprzedajemy swoje akcesoria do ponad 100 fabryk mebli.

Zapewne również fabryki mebli, należące do Grupy Schiedera, drżące o swoją przyszłość, po zgłoszeniu niemieckiego koncernu do upadłości?
Dla nas ta sytuacja nie jest niespodzianką,ponieważ polskie fabryki tej grupy już wcześniej nie były dobrymi płatnikami. Niektórym wręcz odmawialiśmy dostaw, żeby wyegzekwować należności. Oczywiście, dla branży akcesoriów byłaby to trudna sytuacja, gdyby 13 polskich spółek nagle zaprzestało produkcji, ale zapewne do tego nie dojdzie, bo firmy tej grupy mogą być atrakcyjnym kąskiem dla inwestorów z kapitałem. Dla nas upadek Schiedera nie stanowi zagrożenia w planach sprzedaży.

Wizytówką Gametu jest od roku nowoczesna galwanizernia. W jakim stopniu jest już wykorzystywana i jak to wpłynęło na jakość oferowanych wyrobów?
Nowa galwanizernia, na którą wydaliśmy ponad 10 mln złotych, nie licząc inwestycji w halę, jest bardzo nowoczesna i jest tak duża, że w części wykorzystujemy ją dla naszej produkcji a reszta pracuje dla usług galwanicznych. Ta linia o długości 64 metrów, z możliwością wykonywania jednocześnie ośmiu procesów galwanicznych, obsługiwana przez dwie osoby, bardzo zwiększa nasze możliwości technologiczne i wydajność całego procesu produkcyjnego. Dodam, że jest przygotowana do wdrożenia kilku nowych procesów technologicznych, które obecnie są... w opracowywaniu.

Czy właściciele przewidują w najbliższym okresie kolejne inwestycje modernizacyjne i zmieniające procesy technologiczne?
Będziemy inwestować każdego roku. W tym roku w nowe maszyny zainwestujemy, co najmniej 9 mln zł. Duże inwestycje w technikę to podstawa w budowaniu dobrej przyszłości dla naszej spółki. Będziemy usprawniać procesy odlewania ciśnieniowego oraz doposażać w maszyny dział przygotowania i regeneracji form odlewniczych oraz narzędzi.

Zadowolenie klientów zależy też często od sprawnych dostaw akcesoriów...
I dlatego całkowicie zreorganizowaliśmy w ubiegłym roku pion logistyki, a w tym roku naszą bazę magazynową rozszerzymy o nowy duży obiekt. Wszak dla naszych odbiorców musimy każdego dnia przygotować nawet do 200 wysyłek. Wszystkie muszą być kompletne i zgodne z zamówieniem. Jestem pełen uznania dla pracowników logistyki w naszej firmie. Kiedyś im powiedziałem, że chyba łatwiej jest prezesowi kierować firmą niż kierownikowi magazynu opanować rozładunek produktów z fabryk, ich składowanie i przygotowanie przesyłek. Dlatego sprawom logistyki poświęcamy obecnie dużo uwagi, poprawiając cały czas jakość obsługi naszych klientów.

Z najnowszego katalogu wynika, że część nowych linii produktowych jest dziełem niemieckich designerów. Nie ma równie dobrych w Polsce, czy może oni lepiej "wyczuwają" potrzeby zachodnich odbiorców, Waszych potencjalnych klientów?
Współpracujemy z projektantami z najwyższej półki. Jesteśmy z tego dumni. Projektanci niemieccy rzeczywiście z natury rzeczy będą lepiej wyczuwać potrzeby tamtego rynku. Działamy globalnie, a myślimy lokalnie, to znaczy dostosowujemy się do lokalnych rynków.

Jaką pozycję ma w Gamecie Dział Rozwoju i Projektowania? Kogo zatrudnia, jak część Jego propozycji wchodzi do produkcji. Czy Jego dokonania są prawnie chronione?
Rozwój produktu to jeden z najważniejszych obszarów organizacyjnych w Gamecie. Mamy w tym obszarze świetnych fachowców, związanych z firmą od lat, a także pracujących z nami od krótszego czasu. Każdego miesiąca analizujemy blisko 50 projektów nowych produktów, z których wybieramy te, które naszym zdaniem mają największe szanse na rynku. A jeśli chodzi o ochronę naszych wzorów to jesteśmy w tym zakresie jedną z najaktywniejszych firm w Polsce. Dostaliśmy właśnie odznaczenie "Zasłużony dla wynalazczości", przyznawane przez Prezesa Rady Ministrów.

Jaka jest procedura wdrożenia nowego "indeksu produktowego"?
Handlowcy obsługujący poszczególne rynki, a mamy ich kilkudziesięciu, przekazują uwagi Działowi Marketingu, który współdziała z Działem Rozwoju. Raz w tygodniu zbiera się komitet, który omawia nowe projekty, biorąc pod uwagę nie tylko ich oryginalność, ale i technologiczne uwarunkowania oraz ekonomiczną opłacalność przedsięwzięcia. Ostateczną decyzję o wdrożeniu podejmuje wiceprezes do spraw sprzedaży i marketingu. Co roku uruchamiamy produkcję około 70 modeli, z których każdy produkowany jest średnio w siedmiu wersjach - kolory, rodzaje pokryć galwanicznych, a nawet rodzaj materiału. Robiliśmy już nawet ekskluzywne akcesoria pokrywane złotem dla dbiorcy w Rosji i super drogie akcesoria dla niemieckiego wytwórcy mebli łazienkowych, firmy z najwyższej półki.

Fabryki mebli, tworząc swoje kolekcje, chcą montować w nich „wyjątkowe” akcesoria. Czy Gamet wchodzi w takie bezpośrednie kontakty,czy raczej oferuje to, co jest w fabrycznym katalogu?
To jest jedna z najmocniejszych podstaw naszego biznesu. Współpracujemy z prawie wszystkimi średnimi i dużymi producentami mebli w Polsce, i z bardzo liczną grupą producentów w innych krajach. Mnóstwo produktów wdrażamy specjalnie do konkretnych mebli danego producenta meblowego. Tych wyrobów nawet nie umieszczamy w katalogu - są to, jak mówimy, wyroby dedykowane.

Z jakiego kraju producenci i designerzy narzucają dzisiaj ton w akcesoriach meblowych? Jak na tym tle prezentuje się oferta Gametu, jednego z europejskich liderów?
Rynek światowy jest bardzo dynamiczny i zmienny. Moim zdaniem nie można już mówić o narzucaniu trendów mody przez kogokolwiek. Uważam, że nie należy chcieć cokolwiek narzucać, lecz dostosować się do nurtów w upodobaniach. Nawet w ramach poszczególnych krajów różnice są bardzo duże. Trzeba to obserwować i spełniać oczekiwania konkretnych klientów.

Specjalizacja produkcji służy jakości, obniżeniu kosztów wyrobów, ale w "gorszych" okresach nie zapewnia stabilności ekonomicznej. Czy zatem Gamet będzie poszerzał asortyment produkcji?
Gamet ma w swojej ofercie ponad 8 000 produktów. Czy to mało? Nie chodzi nam o ciągłe poszerzanie oferty, ale o jak najlepsze dostosowanie jej do potrzeb klientów. Grupa produktów, która u nas rozwija się najbardziej dynamicznie to klamki (ponad 40% przyrostu sprzedaży rocznie), a zatem produkty dla rynku budowlanego, a nie meblowego, co zwiększa możliwości rozwoju i bezpieczeństwo Gametu. Oczywiście rynek meblowy jest ściśle związany z rynkiem budowlanym, który ostatnio ma się dobrze.

Czy Gamet też odczuwa kłopoty związane z migracją pracowników?
Niestety tak. Myślę, że już wszyscy to odczuwamy. To staje się jednym z głównych problemów dla biznesu w Polsce. Wygrają ci, którzy pierwsi nauczą się budować stabilne zespoły i przyciągać najlepszych pracowników. Gamet, zatrudniający około 600 pracowników, już dziś, mimo problemów, o jakich mówimy, radzi sobie z tym całkiem dobrze. Zatrudnienie doświadczonej osoby do pełnienia funkcji dyrektora ds. personalnych było bardzo dobrym posunięciem. Chcemy być firmą, która modelowo organizuje i ustawia wszystkie sprawy związane z zarządzaniem personelem, kierowaniem ludźmi, selekcją i rekrutacją pracowników.

Rozmawiał Janusz Bekas

Nie mamy ambicji kreowania rynku akcesoriów, ale dostosowujemy się do oczekiwań nabywców!